Zaćmienie

Zaćmienie

Nikt nie wiedział jak to będzie wyglądało, za to wszyscy wiedzieli, że nie będzie to zaćmienie znane z książek. Niektórych zjawisk na niebie nikt nie potrafił wyjaśnić, choć wszyscy czuli, że nadchodzą. Zaczęli przygotowania, których jedynym celem było zachowanie spokoju, bo przecież nie można się przygotować na nieznane. Wybrali pokój, w którym będą spali, a właściwie czuwali, i rozeszli się do swoich zajęć.
Wszystko zaczęło się już w nocy. Na niebie zjawił się on. Był ogromny. Do pokoju wpadały tak silne snopy światła, jakby tuż za oknem znajdowała się potężna lampa. Było jasno jak w dzień. Szary pokój wypełnił się światłem. Każdy leżał na podłodze, skulony w swoim śpiworze. Leżeli osobno, zachowując własną przestrzeń i potrzebny dystans, a jednocześnie na tyle blisko, by nie czuć się samotnym. Każdy czuwał przez sen i czekał na swoją kolej. Pasma światła przesuwały się kolejno po śpiących postaciach. Zatrzymywały się na dłuższą chwilę i przekazywały to, co miały przekazać. Promienie przesuwały się o wiele szybciej niż mógłby wskazywać na to ruch ziemi, ale tej nocy wszystko odbywało się inaczej. Potem pogrążyli się w nicości.
Nastał dzień, a na niebie pojawiło się ono. Nie było tak silne jak zawsze. Niebo pokrywał rodzaj szarej, delikatnej mgły, która w miarę upływu godzin gęstniała. Gdy zbliżała się godzina zachodu, poczuli pewien niepokój. Zaczęli się nawoływać i wskazywać palcem na horyzont. Nagle stało się różowe, rozesłało na wszystkie strony długie żółte promienie, nieco przygaszone przez szarość nieba i… nie zaszło. Pokryło się gęstą mgłą. Stracili je z oczu. Stało się dla nich niewidoczne, choć stale czuli jego obecność tuż nad linią horyzontu.

zdj.https://pixabay.com/pl/ksi%C4%99%C5%BCyc-super-moon-przestrze%C5%84-nauka-416973/